Z uwagi na ogromne zainteresowanie książkami, do odwołania czas realizacji zamówień wynosi 48h. Za opóźnienia przepraszamy! Darmowa wysyłka zamówień powyżej 100zł. 

Nasze Książki

Search

MAMO, ALE JA NIE UMIEM! Czyli jak motywować dziecko (i siebie).

- MAMO, ALE JA NIE UMIEM!
- A może chociaż spróbuj? - pytam.
- NO ALE NIE UMIEM!

Znacie to? Mam tak czasami (często…) ze swoimi dziećmi - nie spróbują, a już z uporem oznajmiają, że NA PEWNO się nie uda. Że nie potrafią, że nie chcą, że “nie wyjdzie im dobrze”. 

W takich sytuacjach stosuję pewien patent, który sprawdza się nam fantastycznie, a który zaczęłam stosować ~2 lata temu przez przypadek… ucząc córkę rysowania. 

Dzielimy Zadanie Nie Do Pokonania na malutkie części. 


Nie potrafisz namalować konia? Ok to może najpierw narysuj prostokąt-główkę i kółka za oczka, potem dłuższy prostokąt-szyję i kolejny za tułów… I nagle się okazuje, że córka potrafi narysować konia, żyrafę, słonia i jeszcze trylion innych rzeczy.  

Nie wiesz, jak zbudować ogromny dom z Lego? OK, to może postaw ściany tylko do jednego pokoju, zbuduj mebelki, a dachem pomartwimy się na końcu? Na ogół już po postawieniu pierwszych ścian pojawiają się kolejne pokoje, ogrody, garaż… Sama chętnie bym się wprowadziła. :)

 

Metoda ta sprawdza mi się też świetnie, gdy trafiam na Niezłomny Opór przed jakąś czynnością (czyt. sprzątanie)

Nie czujesz się gotowa ogarnąć cały pokój? OK, to może chociaż pozbierajmy Lego z podłogi? Na ogół po zgarnięciu klocków sprzątanie już gładko idzie dalej. Chociaż tak, czasem kończymy na samych klockach. Ale usunięcie tego niewątpliwego zagrożenia to i tak zwycięstwo. Kto raz nadepnął bosą stopą na Lego, wie, o czym mówię ;)

Myślę, że często i wielu nas dorosłych też dotyka taki paraliż myślenia o Wielkich Zadaniach.  

Sama się zastanawiam, czy gdybym od początku wiedziała DOKŁADNIE jak gigantycznym przedsięwzięciem okaże się założenie wydawnictwa i samodzielne wydawanie książek dla dzieci w dwóch wersjach językowych, to bym się na taki projekt zdecydowała? OK zdecydowałabym się ;) Ale ile byłoby przy tym dodatkowego umartwiania...

Tymczasem to, co utrzymało mnie nad wodą to dzielenie czynności na proste etapy: “dzisiaj tylko skończę tę ilustrację”, “dzisiaj tylko umówię się na spotkanie z drukarnią". W końcu nie jest problemem wykonać jeden telefon…

Na pojedynczy krok łatwiej się zdecydować, bo wydaje się on w końcu mniej “nieodwołalny”.  A to, że potem te pojedyncze kroki ułożą się w długą (acz wyboistą) ścieżkę, a my się będziemy dziwić “że nie wiadomo kiedy się to wszystko stało” to już inna historia :) 

A jakie Wy macie metody na motywowanie dzieci (i siebie)?

Marta

 

PS. A do rysowania dla dzieciaków w wieku ~5+ lat, serdecznie polecam Wielką Księgę Rysowania Krok Po Kroku. Niesamowicie pomocna w nauce dzielenia zadań (nie tylko rysunkowych) na etapy :)  https://www.ceneo.pl/58681973

Marta Dahlig

Marta Dahlig

Ilustruję książki dla dzieci, a prywatnie jestem mamą 5-letniej dziewczynki i 2-letniego chłopca. Na blogu piszę o macierzyństwie, empatii rodzicielskiej oraz (licznych) wyzwaniach łączenia roli mamy z prowadzeniem własnej firmy.

Zostaw komentarz (wszystkie pola wymagane)

Wyszukiwarka